Zew Aslana. Chrześcijańska droga do Narnii | Mark Eddy Smith | Wydawnictwo Esprit
Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco i bierz udział w promocjach!
Wydawnictwo Esprit
Jesteś w: Religia / Literatura
Zew Aslana. Chrześcijańska droga do Narnii

Zew Aslana. Chrześcijańska droga do Narnii

Oto pragnie się ze mną spotkać lew. Podobno jest nieoswojony, nieprzewidywalny i potężny. Wiem o jego istnieniu niemal od urodzenia, a nawet czasem miałem wrażenie, że dostrzegam skrawek rzucanego przezeń cienia… Ale teraz przyjdzie mi naprawdę stanąć z nim twarzą w twarz. Ma na imię Aslan — może o nim słyszeliście? C. S. Lewis stworzył fantastyczną krainę Narnii, miejsce, w którym wszystko może się zdarzyć. Nawet kamienie potrafią w niej przemówić. W książce Zew Aslana Mark Eddy Smith pokazuje jak — w tym zmyślonym świecie — możesz odkryć najprawdziwszą rzeczywistość. W dzieciach, które przemierzają Narnię, możesz zobaczyć swoje odbicie. W postaci Aslana — możesz dostrzec Chrystusa. A w Narnii możesz przeżyć przygodę, którą Bóg przygotował również dla Ciebie. Książka Marka E. Smitha to poruszający, osobisty przewodnik autora po wszystkich siedmiu częściach Opowieści z Narnii, skupiający się na duchowym przesłaniu, które zawierają książki Lewisa. Jej lektura pomaga odkryć wiele ich wymiarów, których znaczenia czytelnicy często sobie w pełni nie uświadamiają. Zobacz klip: Mark E. Smith czyta fragmenty książki (język angielski, format QuickTime) Recenzja książki w księgarni - portalu Gloria24.pl Wywiad z Markiem E. Smithem dla InterVarsity Press

Tłumaczenie:
Jerzy Wolak
ISBN: 83-60040-06-0
Format: 130x200 mm, 136 s.
Data wydania: 2005
Oprawa: twarda w etui

niedostępna

powiadom mnie, kiedy pojawi się w sprzedaży
Spis treści
Wst?p Lew, czarownica i stara szafa Co dzieci przynosz? do Narnii? Co Aslan mo?e przynie?? dzieciom? Pokora Aslana Prawdziwa ofiara Ksi??? Kaspian Opowie?ci — pot?ga i niebezpiecze?stwo Dotkni?cie cudu Nie pokój, ale miecz Granica rozumienia Podró? „W?drowca do ?witu” Smok wewn?trzny, smok zewn?trzny Honorowa mysz Moc dziewczynek i czarodziejów Czego mo?emy si? nauczy? od Pata?achów? Misja wype?niona Srebrne krzes?o Dobre czasy wydelikacaj? ludzi Dobrze widzi si? to, co si? wcze?niej pozna?o Pos?usze?stwo a? do ?mierci Nagroda Ko? i jego ch?opiec Konsekwencje wolno?ci Rozliczenie Siostrzeniec czarodzieja Warto?? czekania Rado?? stwarzania Nagroda za cnot? W obliczu pokusy Ostatnia bitwa Przygotowanie do bitwy Poza stron? tytu?ow? Pos?owie Zabawa w Narni? Pytania do refleksji i dyskusji

Polecamy także
trwa ładowanie...
Smutek
Clive Staples Lewis
niedostępna
trwa ładowanie...
Problem cierpienia
Clive Staples Lewis
niedostępna
recenzja
recenzja

sloneczny-zakamarek.blog.onet.pl/, Pragnie się z nami spotkać lew

Książka zawiera kilka tez, z którymi się nie zgadzam. Miałam wrażenie, że w umiejętny sposób próbuje mnie zmanipulować. I nie podobało mi się to. Choć nie wykluczam, że to nie w niej znajduje się problem, a we mnie samej. Jednej tezie jednakże niezaprzeczalnie przyklasnę – Mark Eddy ... więcej
Komentarze czytelników

Zew Aslana.

Kiedy wyruszamy w podróż, najczęściej zabieramy ze sobą przewodnik. Jest on nam potrzebny, żeby się nie zgubić i poszerzyć horyzonty naszej wiedzy. Jeśli szukacie przewodnika do krainy, którą kiedyś odkryła urocza dziewczynka na końcu szafy w domu pewnego starego profesora, zapraszam do lektury. Kiedy czyta się "Opowieści z Narnii" C.S.Lewisa i ma się na karku trochę więcej lat niż powinno, dochodzimy do wniosku, że skądś już tą historię znamy... Biblia. Tę właśnie księgę na wielu polach przypomina bajka napisana dla dzieci. Świadczy to o geniuszu powieści, ale tych starszych czytelników, zachęca do głębszej interpretacji, której dokonał Mark Eddy Smith. Ta niewielka objętościowo książeczka została podzielona tak, aby każdy z jej rozdziałów odpowiadał jednemu tomowi "Opowieści". W każdym z nich, znajdziemy interpretacje oraz szczegółowe omówienie zachowań, czynów, sytuacji. Książka zrobiła na mnie wrażenie tym, że ... znalazłam w niej wszystko, czego potrzebowałam. Czyta się ją lekko, choć na pierwszy rzut oka wydawała m się lekturą dość ciężką. Prosty, klarowny język autora, wypełniony światem Narnii sprawia, że lektura tej książki jest w stanie otworzyć nasze oczy na jej głębszy sens. Autor w bardzo trafny sposób porównuje niektóre zachowania bohaterów do różnych historii zawartych w Biblii, ale czyni to bez specjalnego przesadyzmu. Ciekawe wydało mi się umieszczenie ostatniej części, nazwanej "Pytania do refleksji i dyskusji", w której, do każdej części, spotykają nas bardzo ciekawe pytania. Pierwsze co pomyślałam to fakt,że jest to dobra sprawa dla nauczycieli, z uwagi na wprowadzenie "Lwa, Czarownicy i Starej Szafy" do kanonu lektur szkolnych dla gimnazjum. Warta przeczytania lektura dla wszystkich fanów sagi o Narnii, niewątpliwie stanowi jej głębsze dopełnienie.
Dominika Krawczak
27.02.2011


Dodaj swój komentarz


Patroni medialni
Fragment
Oto pragnie się ze mną spotkać lew. Podobno jest nieoswojony, nieprzewidywalny i potężny. Wiem o jego istnieniu niemal od urodzenia, a nawet czasem miałem wrażenie, że dostrzegam skrawek rzucanego przezeń cienia… Ale teraz przyjdzie mi naprawdę stanąć z nim twarzą w twarz. Ma na imię Aslan — może o nim słyszeliście? Kiedy byłem chłopcem, inaczej wyobrażałem sobie tego lwa. Myślałem, że jest taki bardziej… zwykły i jakby mniejszy. To znaczy, byłem świadomy, że nie jest do końca lwem, czy raczej — że jest nie tylko lwem. Przynajmniej raz na pewno był barankiem. Barankiem, który piekł rybę nad ogniskiem. Jako chłopiec wiedziałem, że Aslan jest synem Władcy-Zza-Morza, że to on stworzył Narnię, więc Narnia nie może być jedynym miejscem, w którym można go spotkać — jakoś jednak nie udało mi się odczytać całkiem niekiedy wyraźnych wskazówek, że Aslan to, być może, Jezus. Jezus z Nazaretu. Tak, oczywiście, zdaję sobie sprawę, że Aslan stanowi tylko wytwór fantazji. Może zaczęliście wątpić, czy potrafię odróżnić fantazję od rzeczywistości? Nie, ja też wiem, że lwy nie potrafią mówić, bobry nie umieją szyć, a spadające gwiazdy to tak naprawdę drobiny kosmicznego śmiecia, które spalają się w atmosferze, co odróżnia je, nieprawdaż, od gwiazd prawdziwych. Mnie również wiadomo, że to Clive Staples Lewis wymyślił, w połowie dwudziestego stulecia, Narnię, natomiast Nazaret i Jezus to rzeczywistość. Wiem też, że wiara triumfuje tam, gdzie zawodzi poznanie. Zrozumiałem, po części dzięki rozdziałowi „Udawajmy” z książki C. S. Lewisa Chrześcijaństwo po prostu, że gdy wiara jest chwiejna, czasem może ją zastąpić fantazja. Świadom tego spróbuję uwierzyć, iż Narnia istnieje rzeczywiście, że pojawił się w niej Aslan, a ja nie jestem jeszcze za stary, aby wziąć udział w przygodzie. Jako chłopiec miałem nadzieję, że na zawsze pozostanę w sercu dzieckiem. Życie jednak zrobiło swoje i jestem teraz starszy niż to kiedykolwiek planowałem. Gdy weźmiemy pod uwagę, dajmy na to, wiek gwiazd, jestem na tym świecie dopiero od bardzo niedawna, ale już uderzył mnie w nim brak prawdziwej magii. Magii rzeczywistej, takiej jak koń rozpościerający skrzydła, chłopiec przemieniony w smoka czy człowiek stąpający po morzu. Jezus powiedział: „Zaprawdę powiadam wam: jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18, 3). Szczególną cechą dziecięctwa, o której tu mowa, jest pokora. Pan Jezus jednak, mówiąc te słowa, wiedział przecież, że najbardziej wyróżniającą cechę dzieci stanowi zdolność udawania. Dziecko potrafi uwierzyć, że jest mamą lub tatą, Dawidem lub Goliatem, wielbłądem lub kojotem. Słysząc opowiadanie o człowieku, który umie chodzić po wodzie — otworzy szeroko oczy i wstrzyma w napięciu oddech, jakby było tego świadkiem. Gdy tylko nadarzy się okazja, kiedy znajdzie się na plaży — samo spróbuje i dozna głębokiego rozczarowania. Gdy takich rozczarowań zbierze się wiele (wśród nich będzie też na pewno sporo wypraw w głąb szafy w poszukiwaniu pokrytych śniegiem drzew), przestajemy być dziećmi i wkraczamy w bardziej praktycznie nastawioną dorosłość. Skupiamy się teraz na problemach edukacji, żywienia, mieszkania i bezpieczeństwa nas samych oraz tych, za których odpowiadamy. Martwimy się gospodarką, odległymi wojnami, lokalną niesprawiedliwością, ludobójstwem i terroryzmem, lecz pragnąc cokolwiek skutecznie i trwale naprawić, czujemy się bezsilni. Opowieści biblijne pokazują, iż możemy zmienić świat, co więcej, mamy obowiązek to uczynić. Być może całym sercem pragniemy im uwierzyć, ale okazuje się to trudne, bo niegdyś jako dzieci tonęliśmy, próbując chodzić po wodzie. C. S. Lewis wiedział o tym. W czasie I wojny światowej krótko przebywał w okopach na linii frontu. Tam ranił go szrapnel. Stracił na wojnie dobrych przyjaciół; matką jednego z nich opiekował się aż do jej śmierci w roku 1951. Był wykładowcą i adiunktem na Uniwersytecie w Oxfordzie. W czasie II wojny światowej gościł u siebie dzieci ewakuowane z Londynu. To dla nich właśnie napisał Opowieści z Narnii. Zaczął od szafy i od obrazu fauna stojącego na śniegu z naręczem paczek, który pierwszy raz pojawił się w jego wyobraźni, gdy miał szesnaście lat. Był już w trakcie pisania Lwa, czarownicy i starej szafy, kiedy w akcję wkroczył Aslan. Nie wiem, jak długo Lewis dochodził do odkrycia rzeczywistej tożsamości lwa. Uczynienie z Pana wszelkiego stworzenia jednego z bohaterów opowiadania dla dzieci może się wydać zuchwalstwem. Ja jednak wierzę, że to sam Lew z pokolenia Judy wskoczył na karty tej książki, z własnej woli i dla sobie wiadomych celów, zaś Lewis wykazał dość mądrości, aby Go wpuścić, samemu usuwając się w cień. Wyrażając to przekonanie nie zamierzam twierdzić, iż Opowieści z Narnii to natchnione Słowo Boga, ani też że możemy zawierzyć Aslanowi, gdy chwieje się nasza wiara w Jezusa. Już samo powstanie takich obaw pokazuje, jak niebezpieczną zabawą może być fantazjowanie. Wiem tylko, że słowa i czyny Aslana w sposób szczególny na mnie oddziałują, niemal tak, jakby wprost do mnie kierował on słowa pociechy, akceptacji i wezwania. Łucja nabiera nowych sił, chowając twarz w grzywie Aslana, który mówi do niej: „Teraz jesteś jak mała lwica” (KK, r. 10). To samo doznanie jest też moim udziałem, co tłumaczę działaniem Ducha Świętego. Trzeba nieco wysilić wyobraźnię, aby przyjąć, iż Jezus, który raczył stać się jednym ze stworzeń w świecie przez Siebie stworzonym, zechciał też stać się lwem w świecie stworzonym przez Lewisa. Lecz przecież Jezus powiedział Nikodemowi, że można się powtórnie narodzić z wysoka, oraz że Duch, jak wiatr, wieje kędy chce — nie wydaje się to więc niemożliwe. Gdyby udało się wykazać, że tak jest rzeczywiście, ujawniłoby to jakąś głęboką prawdę o Bogu. Pozostawmy jednak to zajęcie dojrzałym teologom. Ja tylko z dziecięcą śmiałością poddaję taką sugestię. Wyobraźmy sobie, że Bóg jest Osobą, której sprawiłoby przyjemność przebranie się za Lwa, po to tylko, by wziąć udział w opowiadaniu dla dzieci. Byłoby to trochę tak, jakby jakieś dziecko poprosiło prezydenta Stanów Zjednoczonych, by pobawił się z nim w chowanego w Ogrodzie Różanym, a prezydent porzucił towarzystwo polityków, reporterów, mężów stanu i oddał się zabawie. Oto do jakich wniosków w rozdziale „Udawajmy” dochodzi Lewis: W pewnym sensie dałoby się powiedzieć, że to Bóg udaje, nie my. Trójosobowy Bóg niejako widzi przed sobą egoistyczne, chciwe, warcholskie, gderliwe zwierzę ludzkie. Mówi jednak: „Udawajmy, że to nie jakieś byle stworzenie, ale nasz Syn. Przypomina Chrystusa o tyle, że jest człowiekiem, bo i On stał się Człowiekiem. Udawajmy, że przypomina Go również duchem. Traktujmy go tak, jakby był czymś innym niż jest. Udawajmy, aby to udawanie urzeczywistnić”. Bóg patrzy na ciebie jak na Chrystusa w miniaturze — Chrystus stoi obok ciebie, abyś mógł Nim się stać. Pomysł z Bożym udawaniem niewątpliwie wyda się z początku dziwny. Ale czy rzeczywiście jest aż tak dziwny? Czy to, co wyższe, nie podnosi zawsze tego, co niższe? Matka uczy dziecko mówić w ten sposób, że mówi do niego, jakby rozumiało, na długo zanim zacznie cokolwiek rozumieć. Traktujemy nieraz nasze psy, jakby były „prawie ludźmi” — i dlatego właśnie pies w końcu staje się „prawie jak człowiek”. Gdy jako dorastający chłopiec mieszkałem w New Hampshire, moimi najbliższymi sąsiadami byli Marion i Margaret. Mieli oni psa myśliwskiego, labradora wabiącego się Janson, w którego oczach dało się dostrzec jakąś dziwną tęsknotę. Pewnego dnia byliśmy u nich z wizytą. Siedzieliśmy na kanapie w pokoju gościnnym, a Janson, najwyraźniej pragnąc zwrócić na siebie uwagę, wpatrywał się w nas znacząco. Nagle, w trakcie naszej rozmowy, przemówił. Z intonacją orzekającą, tonem dostrojonym do naszych głosów, powiedział: „Ru-ru-ru-ru-ru”. Przypuszczam, że wielu posiadaczy psów mogłoby opowiedzieć podobne historie. Rzecz w tym, że fantazjowanie sprawdza się nawet w przypadku psów. Gdy Bóg stosuje je wobec nas, być może nigdy nie uda się nam wykroczyć poza boski odpowiednik takiego „ru-ru-ru-ru-ru”. Wierzę jednak, że Bóg, zachwycony jak dziecko naszymi próbami, na pewno na nie odpowie.

Inni kupili także
trwa ładowanie...
Smutek
Clive Staples Lewis
niedostępna
trwa ładowanie...
Okultyzm
Grzegorz Bacik
24,90 zł19,90 zł
do koszyka
trwa ładowanie...
Pan jest z Tobą, dzielny wojowniku
o. Józef Witko OFM
20,00 zł18,00 zł
do koszyka
trwa ładowanie...
Problem cierpienia
Clive Staples Lewis
niedostępna
trwa ładowanie...
BESTSELLER
Jezus mówi do ciebie
Sarah Young
29,90 zł24,90 zł
do koszyka
esprit
Esprit Detal
ul. Przewóz 34/100
30-716 Kraków
 
Logistyka:
esprit wysyłki
Płatności:
esprit płatności /
Infolinia:
tel. 12 267 05 69
tel. 12 264 37 09
tel. 12 264 37 19
tel. 12 262 35 51
facebook youtube instagram