|
DZIAŁ: Beletrystyka/literatura faktu | |
Marcel PagnolKrzysztof Chodacki (tłum.)Żona piekarza | |
|
Notka
Do małej prowansalskiej wioski, w której wszyscy się znają (choć niektóre rodziny nie rozmawiają ze sobą od kilku pokoleń, z powodów tak słusznych, iż dawno zostały zapomniane), przybywa niemłody już piekarz Aimable. Piecze doskonały chleb. Zaraz po przyjeździe jego młoda żona Aurelia ucieka z przystojnym pasterzem. Piekarz postanawia, że nie będzie wypiekał chleba, dopóki żona nie wróci do domu, ponieważ pracował tylko ze względu na nią. Mieszkańcy wioski odkrywają, że strajk nieszczęśliwego piekarza godzi również w nich – jeśli niewierna piekarzowa nie wróci, będą pozbawieni świeżego, chrupiącego chleba. Aby uratować sytuację, cała wioska musi zdobyć się na zgodną współpracę. Dotyczy to zarówno księdza proboszcza, jak i nauczyciela-antyklerykała!
Popularność Marcela Pagnola we Francji dorównuje sławie René Goscinny’ego. Pagnol adresuje swoje dzieła do nieco starszych czytelników, z humorem i charakterystyczną lekkością pióra przenosząc ich w atmosferę pogodnej Prowansji. Okładki do wszystkich jego książek projektował Jean-Jacques Sempé, autor ilustracji do serii książeczek o przygodach Mikołajka. Oto zabawna opowieść o miłości, a także przekraczaniu barier i uprzedzeń dla wspólnego dobra! Zapraszamy także na stronę Marcela Pagnola na Facebooku! Prześlij tę publikację do:
Recenzje Magdalena Galiczek, Granice.plPiekarz, choć jest człowiekiem prostolinijnym, wykazuje się ogromną życiową mądrością, szlachetnością, ale przede wszystkim - umiejętnością wybaczania. Jego słowa kierowane do żony są proste, jednak przepełnione tak wielkim uczuciem i miłością, że dramat nabiera w tym miejscu zupełnie innego wymiaru. Z pozoru banalna komedyjka tchnie mądrością i obfituje w życiowe rady, ucząc i ukazując zarazem, jak wielka siła tkwi w miłości i przebaczeniu."Prawdziwy romans w piekarni", Małgorzata Stuch, Onet.plNie można nie lubić bohaterów Pagnola. Nawet księdza, który z niespotykaną gorliwością wytyka parafianom grzechy (chce np. ingerować w to jakie gazety czytają) ale sam chętni podpija winko z markizem. Główny bohater małomiasteczkowy piekarz chociaż jest rogaczem i trochę podśmiewają się niego mieszkańcy miasteczka jest też piękną i bardzo ludzką postacią. Swoją niewierną żonę kocha bezwarunkowo i bez zastrzeżeń.„ I serce dał jak ciepły chleb…”, Ola Kwiatkowska, StacjaKulturaWzruszają Was ckliwe harlekiny? Lubicie, kiedy jakaś Janette „beztrosko zrywa kwiaty z ogrodu miłości, otaczając się ich zapachem z tak zachłannie, że tylko On mógł zaspokoić to dzikie pragnienie, ten zew samotnego serca”? Jeśli tak, nie sięgajcie po „Żonę piekarza”. Tu miłość opisano zupełnie inaczej. I zarazem w bardziej wzruszający sposób."Żona piekarza" czyli cały ten zgiełk, We-dwoje.plPrzezabawne dialogi i lekkość, z jaką autor traktuje małomiasteczkową mentalność swoich bohaterów, z których każdy ma coś za uszami, sprawia, że bohaterów „Żony piekarza” nie da się nie lubić. Bo jak wytykać ludziom ich przywary? Najlepiej poprzez (u)śmiech właśnie, przemycając uzdrawiającą pogodę ducha, której tak często nam brakuje."Chleb i miłość", Joanna Kuhn, Wp.plMarcel Pagnol był pisarzem, poetą, tłumaczem, dramaturgiem, reżyserem filmowym, członkiem Akademii Francuskiej, królem życia, ojcem piątki dzieci z czterema różnymi kobietami - ale nade wszystko był Prowansalczykiem. Mistral uwiecznił Prowansję w poezji, Jean Giono w prozie, Marcel Pagnol, w latach trzydziestych jako scenarzysta i reżyser, stworzył dla południa Francji własną mitologię literacką i filmową, z Mariusem, Fanny i Manon ze Źródeł."Z miłości do chleba", Patrycja Kowalska, miesięcznik SensW 1938 roku – Pagnol wydał „Żonę piekarza” w formie dramatu - do poczytania. I muszę przyznać, że choć ma już ona swoje lata, jest świeża i ciepła, jak… chleb prosto z pieca.Monika Wróblewska, Notes WydawniczyKsiążka Marcela Pagnola zainteresuje większość czytelników głównie za sprawą okładki, na której możemy zobaczyć jeden z rysunków René Goscinny'ego. Z kolei ci, którzy przeczytają zachęcającąnotkę, z pewnością skojarzą atmosferę książki z takimi filmami jak Czekolada, Amelia czy komedie z Louisem de Funès’em. I będą to skojarzenia właściwe, bo Pagnol to jedno z najbardziej znanychwe Francji nazwisk: scenarzysta, reżyser, pisarz. "Chleba naszego niepowszedniego..." - czyli Panna Zuzanna czyta "Żonę piekarza"Choć z pozoru tematyka „Żony piekarza” wydaje się być przygnębiająca, utwór jest komedią, i to komedią napisaną niezwykle lekkim piórem, gdzie dowcipne dialogi gonią jeden za drugim. Dowcipnie przedstawione są też postacie i sytuacje, w których znajdują się bohaterowie tej przezabawnej sztuki. Miasteczko, choć małe, zamieszkiwane jest przez niezwykle barwnie nakreślone przez Pagnola osobowości. Dla większego zagmatwania akcji, autor dodatkowo wprowadził jeszcze jedną cechę komplikującą życie mieszkańców miasta: „Pięciu na krzyż i wszyscy poobrażani!".Francuska herbatka z "Żona piekarza" - recenzja Klaudyny (zeswiatafantazji.blogspot.com)Miłość ma różne oblicza. Nieraz jest szczera, prawdziwa, ale zdarza się i ta zakłamana, która jest złudzeniem dla jednej osoby z danego związku. A czym jest przebaczenie złych czynów, zranienia i spowodowania zagubienia u tej drugiej - mogło by się zdawać połówki? W książce: „Żona piekarza”, którą napisał francuski pisarz Marcel Pagnol czytelnik poznaje historię miłości, która tak naprawdę jest bezgraniczna. Ale czy obustronna?Pozory mylą... (http://kuchnia.bobyy.pl/)Wydawać by się mogło, że ta książka nie może zainteresować. Napisana w formie teatralnego scenariusza, z użyciem języka, który dawno wyszedł z mody. Ponadto akcja toczy się kilkadziesiąt lat temu w małym miasteczku, w którym znajduje się tylko JEDNA piekarnia, co w dzisiejszych czasach jest niewyobrażalne. Sięgając po ta książkę pomyślałam: "Ta książka nie może być fajna." A jednak, jest naprawdę wciągająca i czyta się ją jednym tchem.Zabawna i ciepła opowieść o miłości (http://kuchnia.bobyy.pl/)Historia, która wciąga czytelnika już od pierwszych zdań swoją prostotą, lekkością, ale też niebanalnym spojrzeniem na miłość. To właśnie miłość staje się główną siłą napędową całej akcji. Wybaczenie po prowansalsku (http://booklips.pl/)„Żona piekarza” to żadna proza, żadna powieść, a zaledwie scenariusz filmowy. Chociaż w innych przypadkach świadomość tegoż mogłaby skutkować prośbą o zwrot pieniędzy u księgarza, w tym konkretnym powinno być zgoła inaczej. Powód? Jest to chyba jedyna okazja do obcowania z tekstem, gdyż film z 1938 nigdy nie doczekał się u nas dystrybucji.Autor scenariusza, Marcel Pagnol, ma w kinematografii francuskiej miejsce klasyka nad klasykami zapewnione od lat. Mimo to „Żony piekarza” prawdopodobnie nigdy nie udostępniono by w formie książkowej, gdyby u schyłku żywota reżyser nie zdradził kinematografii z literaturą i nie wydał autobiograficznego cyklu wspominków z dzieciństwa. Oczywiście w scenariuszu nie spotkamy urokliwych opisów Prowansji jak to miało miejsce w „Chwale mojego ojca” i „Zamku mojej matki”, za to niezwykle wyraźnie usłyszymy głos tamtejszej małomiasteczkowej społeczności w lekko spisanych, humorystycznych dialogach. Klasyczna komediaZabawna historia, stara, klasyczna komedia. Bohaterowie charakterni, wyraziści, nieco stereotypowi... A życie się toczy. Forma dramatu sprawia, że książka czyta się niemal ekspresowo - aż szkoda, bo to kawałek bardzo sympatycznego poczucia humoru. Nie brakuje krztyny morału i pogodnej mądrości na sam koniec, a zapach ciepłej, słonecznej Prowansji i świeżego chleba towarzyszy nam cały czas. I świetna okładka, której autorem jest sam Sempé.Niepozorna opowieść o bogatym wnętrzuKsiążka w formie dramatu sprawia, że czyta się ją z niesłychaną szybkością, łatwością i przyjemnością oczywiście. Przenosi nas do prowansalskiej sennej wioseczki o sielskiej atmosferze i zapachu chleba unoszączącym się wokół. Poznajemy całą gamę osobowości: od wiernego piekarza do upartego nauczyciela. Wywołuje uśmiech na naszej twarzy i skłania do myślenia. Jest to niepozorna opowieść o bogatym wnętrzu. Komentarze czytelników 10-04-2012 "Żona piekarza"(www.siedmiogorogrod.blogspot.comZaskoczenie to pierwsze wrażenie jakiego doznałam po otrzymaniu książki. Zdziwiłam się, że książka jest dramatem i posiada tak niewielką liczbę stron. Ale tak jak i przy "Chwale mojego ojca..." tego samego autora spędziłam kolejny miły wieczór w Prowansji. Niemłody już piekarz Aimable przybywa wraz ze swą młodą żoną Aurelią do malutkiej francuskiej wioski, aby podjąć się fachu piekarza. Wszyscy mieszkańcy wioski są szczęśliwi gdyż chleb nowego piekarza smakuje doskonale, ale niestety ta sielanka nie potrwa długo...Jego niewierna żona ucieka wraz z pasterzem. Aimable nie wierzy w zdradę żony tłumacząc jej ucieczkę wyjazdem do matki. Jednak pozostali wioskowicze nie są tak naiwni. Piekarz popada w depresję i nie chce wypiekać chleba, gdyż robił to tylko dla żony. Aby znów poczuć zapach i smak świeżutkiego chleba cała wioska musi się zjednoczyć, lecz nie będzie to takie łatwe dla co poniektórych bohaterów takich jak ksiądz i nauczyciel antyklerykał. "Żona piekarza" nie jest zwykłą książeczką. Jest to opowieść z przesłaniem. Uczy wybaczać, pokazuje siłę miłości i to jak w obliczu nieszczęscia potrafimy się zjednoczyć dla wspólnego dobra. Pokazuje wiele, tylko trzeba to dostrzec i wziąć sobie do serca. Książka w formie dramatu sprawia, że czyta się ją z niesłychaną szybkością, łatwością i przyjemnością oczywiście. Przenosi nas do prowansalskiej sennej wioseczki o sielskiej atmosferze i zapachu chleba unoszączącym się wokół. Poznajemy całą gamę osobowości od wiernego piekarza do upartego nauczyciela. Wywołuje uśmiech na naszej twarzy i skłania do myślenia. Jest to niepozorna opowieść o bogatym wnętrzu. No i oczywiście kolejna piękna okładka w cudownych barwach, wykonana przez słynnego Sempego.Blueberry 17-11-2011 O co chodzi?Nie wiem dlaczego książka ma Marcela Pagnol jako autora? OIMW taką książkę napisał Jean Giono, natomiast Pagnol jest reżyserem i scenarzystą filmu o tym samym tytule opartym na książce Giono.Szanowny Panie, Jean Giono jest, oczywiście, autorem opowiadania pt. "Żona piekarza", który to utwór - jak wspomina we wstępie sam Pagnol - stał się inspiracją dla scenariusza filmowego. Nie wydaliśmy tekstu Giono, lecz scenariusz, który powstał na jego podstawie - stąd Pagnol jako autor. Mam nadzieję, że w ten sposób rozwialiśmy Pańskie wątpliwości co do autorstwa. Po więcej informacji odsyłamy do wstępu do "Żony piekarza". Pozdrawiamy ciepło, Wydawnictwo Esprit. Sławomir Dąbrowski 9-11-2010 PagnolUwielbiam książki Pagnola! Czytywałam je kiedyś w oryginale i ciesze się, że wydawnictwo Esprit wydaje już drugą. ŻONĘ PIEKARZA przeczytałam z ogromną przyjemności, tym bardziej, ze jest pięknie wydana. Dziękuję wydawcy i czekam na następne książki.Jagoda 2-10-2010 Historia zwyczajnej miłości.Cóż, zgadzam się, że książka napisana świetnie. Lekka, zabawna opowieść o godzeniu się z życiem i jego zwyczajnością. Temat trudny, a podany tak, że nie powoduje uczucia ciężkości, czy bólu żołądka. Tyle tylko, że ja ciągle nie wiem, czy ta historia dobrze się kończy. Kocica Pomponeta już nie odejdzie od kota Pompona. Ale może dlatego, że już nie uwierzy, że to możliwe... "Piekarz: Ale wracając do młodych mężczyzn, niech pan sobie wyobrazi, że dwa dni przed ślubem ona mówi do mnie - Aimable, muszę cię uprzedzić, że zanim cię poznałam, miałam kochanka. Może się pan domyślić, jak to mną wstrząsnęło. Mówi mi - to był chłopiec z okolicy, wysoki, ładny, w dobrej sytuacji. Wspaniale tańczył. Pytam ją - gdzie on teraz jest? A ona na to - umarł. I tak było. Powiedziała to spokojnie, chłodno, miała w głosie coś lodowatego. Wtedy postanowiłem, że jednak się z nią ożenię, bo pomyślałem sobie - Aimable, nic nie ryzykujesz. On umarł, to znaczy, że na pewno jesteś od niego ładniejszy." (str. 102) Jeśli ktoś ma jakieś myśli na ten temat, to bardzo proszę o komentarz: http://peanutgirl-hedonistka.blogspot.com/PeanutGirl 23-09-2010 "Żona Piekarza"Do małego francuskiego miasteczka przybywa piekarz wraz z młodszą od niego, piękną żoną. Miasteczko to jest sympatyczne, trochę senne, a atmosfera ciepła i przyjemna. Największymi problemami mieszkańców są rodzinne kłótnie. Przychodzi dzień, kiedy piekarzowa ucieka z przystojnym, młodym pasterzem. To wydarzenie powoduje zamieszanie i katastrofę, ponieważ piekarz upiera się, że nie upiecze nawet jednego bochenka chleba, dopóki nie ujrzy żony z powrotem. Bardzo prosta historia. Cała ta książka jest jednak napisana w tak niezwykły i ciepły sposób, że odnosimy wrażenie, iż czytamy baśń dla dorosłych. W pewnym sensie tak jest - lektura ma wiele z tego gatunku, na przykład szczęśliwe miasteczko czy prości ludzie, którzy są sympatyczni nawet wtedy, gdy się kłócą, jednocześnie paląc się do pomocy innym. Autor świetnie ukazał jedną z rzeczy, o których w życiu codziennym zazwyczaj zapominamy, a która występuje w nim.. praktycznie cały czas : przywiązanie. Przywiązujemy się nie tylko do ludzi, ale także do zwierząt, przedmiotów istotnych w naszym życiu (na przykład książek) czy do budynków (miejsca zamieszkania, szkoły). Marcel Pagnol wybrał to pierwsze - przywiązanie do drugiego człowieka, przywiązanie piekarza do swojej żony. I nie tylko to. Pokazuje również moc kompromisu. Spójrzcie sami : mieszkańcy, których rodziny żyły w kłótni z pokolenia na pokolenie, wybrali zgodę, aby osiągnąć jeden, wspólny cel. Wszystko to napisane językiem niezwykle lekkim. Kolejnym plusem w powieści są bohaterzy, o których napisałam trochę akapit(ewentualnie dwa akapity) wyżej. Są to bardzo przyjemne, proste postacie, do których czytelnik od razu budzi sympatię. Dajmy na to, taki Piekarz : człowiek poczciwy, pracowity, ale i trochę naiwny, wmawiając sobie od początku, iż jego żona - piękna Aurelia - absolutnie go nie zostawiła, a wyszła do ogrodu, kościoła, wyjechała do matki. Szukał błędów tylko u siebie, nie mając do Aurelii żadnych pretensji - nie potrafił, a może nie chciał spojrzeć na sytuację obiektywnie. Aha, wypadałoby również poinformować wszystkich nieświadomych o bardzo istotnej rzeczy - książka ta nie jest powieścią, napisana w formie dramatu, dzięki czemu czyta się ją błyskawicznie, nie mówiąc już o tym, iż wciąga maksymalnie. Jeśli macie ochotę na nieco staroświecką, a z pewnością niecodzienną opowieść o miłości - polecam gorąco. Warto.Weronika Król (Hiliko) 27-07-2010 Przekrój społeczeństwa - piękna książkaPrzeurocza książka ukazująca całą gamę ludzkich wad i zalet. W skondensowanej formie autor podaje nam obraz małego miasteczka, a w nim wiele typów ludzkich. Pewien piekarz ma śliczną żonę. Wszyscy mu to mówią, że ona taka piękna, on to wie i z przyjemnością przyjmuje komplementy. Zauważyliście? On przyjmuje! Niestety, nie dostrzega, biedaczysko, że żona jakaś taka mało komunikatywna, właściwie tylko odmrukuje mu coś tam, nic nie mówi, jemu to nie przeszkadza. W swej naiwności nawet nie zauważa, że żona zniknęła wieczorem w piekarni z młodym pasterzem i coś długo światła nie włączają. To jeden aspekt książki - piekarz nie widzi żony jako człowieka, tylko jako piękną ozdobę swojej piekarni, która przyciąga klientów. Ale to nie znaczy, że jest gruboskórny, bo gdy żona znika nagle pewnego ranka, on nie myśli, tak jak sąsiedzi, że ona go zdradziła, że jest grzesznicą, że jest zła, że zasługuje na potępienie. Nie, on się martwi, czy aby Aurelia nie zmarznie, czy nie jest głodna, czy może czegoś jej nie potrzeba - troska o jej szczęście i wygodę przesłania mu wszystko. W utworze jest dużo obrazów - kobiety ze wsi, co one myślą, jak się zachowują, czy zazdroszczą pięknej Aurelii, czy są zawistne, czy może współczujące i ją rozumieją? A postaci księdza i proboszcza - świetnie oddani typowi przedstawiciele swoich profesji. Albo stosunki sąsiedzkie - zadawnione kłótnie, gdzie już właściwie nikt nie pamięta, o co pradziadkowie się pokłócili, ale potomkowie kontynuują tradycję nierozmawiania z sąsiadem z godną podziwu wytrwałością. Naprawdę świetna książka. Napisana w formie dramatu, ale czyta się jednym tchem i wciąż z uśmiechem. Polecam wszystkim:)Joanna Gołaszewska http://kalioczyta.blogspot.com/ 12-07-2010 Gdy zabraknie chleba w mieście"Żona piekarza" należy do tych niewielkich i niepozornych książeczek, do których ma się ochotę wracać, które zostają w pamięci i które poleca się znajomym. Co mnie skusiło, żeby po nią sięgnąć? Po pierwsze rysunek Jeana - Jacquesa Sempe na okładce (to ten od Mikołajka). Po drugie: opis z tyłu książki. Informuje on, że jest to opowieść o tym, jak do niewielkiego miasteczka w górach wprowadził się piekarz wraz ze swoją piękną, młodą małżonkę. Małżonka ta głęboko spojrzała w oczy urodziwemu pasterzowi... i odjechała z nim w siną dal na białym koniu (no dobrze: nie wiem, czy był biały, ale pasuje mi tu ten kolor). Piekarz tymczasem popadł w taki smutek i przygnębienie, że przestał piec chleb... i zrobił się problem. Bo skąd wziąć chleb, skoro do najbliższego miasteczka trzeba pokonać 12 km górzystego terenu? Marcel Pagnol (którego popularność we Francji podobno można porównać do popularności Rene Goscinny'ego) przedstawia całą galerią uroczych dziwaków, którzy nie odzywają się siebie, bo nie odzywali się ich ojcowie i dziadkowie. Prowadzą absurdalne spory, mają własne uprzedzenia, są lekko zacofani... ale w obliczu wielkiego nieszczęścia jakie ich spotkało (brak chleba) i nieszczęścia piekarza (brak żony), jednoczą się we wspólnym działaniu. Cała osada rozpoczyna akcję przyprowadzenia piekarzowi piekarzowej. I na tej płaszczyźnie jest to historia o pokonywaniu uprzedzeń i stereotypów - po to, aby osiągnąć wspólny cel. Najbardziej jednak wzruszyła mnie postać piekarza, który nie dopuszcza do siebie myśli, że żona przyprawiła mu rogi. Jest w tej wierze wzruszająco naiwny i śmieszny, ale przy tym też lekko... tragiczny. Dla mnie opowieść ta nosi cechy przypowieści o dobrym pasterzu, który cieszy się z powrotu nawróconej owieczki, chociaż dla obu stron nie jest to powrót łatwy. To, co mnie w książce urzekło, to sposób, w jaki przedstawione zostało uczucie. "Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, nie unosi się gniewem" - to dokładnie ten klimat. Jest to rzadkie we współczesnej literaturze, postawa piekarza może śmieszyć, ale mnie przede wszystkim wzruszyła. I mam nadzieję, chociaż w książce to nie pada, że teraz małżonkowie będą żyli długo i szczęśliwie :) Gorąco polecam! I jednocześnie żałuję, że raczej nie będzie mi dane zobaczyć filmu pod tym samym tytułem, który powstał już w 1936 roku i który należy do klasyki francuskiej komedii.Ania Kutela (slowoczytane.blogspot.com) Patroni medialni ![]() ![]() ![]() ![]()
Inne książki tego autora
Marcel PagnolMałgorzata Paszke (tłum.)Paweł Prokop (tłum.)Poznaj wszystkie przygody Marcela, dziadka Mikołajka - pakiet książek (Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki + Czas tajemnic)
Polecamy również
| |




























